Mariusz Marecki
Dyrektor, Doradztwo podatkowe
Mariusz Marecki, dyrektor w dziale doradztwa podatkowego. Jest szefem zespołu ds. postępowań podatkowych. Jego pasją są góry.
Studia i rekrutacja
Ukończyłem wydział prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Pracę magisterską pisałem z procedury cywilnej, z podstaw rewizji, co mi się bardzo przydało później w pracy w dziale postępowań podatkowych. Studia wspominam bardzo miło - to był pierwszy okres po dzieciństwie, kiedy miałem dużo wolnego czasu. W tych czasach studenci nie przykładali aż tak dużej wagi do nauki i studiowało się spokojnie, bez pośpiechu. W międzyczasie, pod koniec lat osiemdziesiątych przetoczyła się fala strajków, także studenckich. Kończyłem studia w 1991 roku i w ich trakcie nie myślałem jeszcze o pracy. Dopiero, gdy byłem na piątym roku, gdy zaczęła się rysować jakaś nowa rzeczywistość zacząłem myśleć o prawie podatkowym. Po studiach nie miałem konkretnej koncepcji co dokładnie chciałbym robić. Początkowo chciałem nawet iść do wojska. W tygodniku Wprost przeczytałem artykuł, w którym było napisane, że bardzo cenionym zawodem staje się specjalista ds. prawa podatkowego, a najlepszą ścieżką kariery w tym zawodzie jest zatrudnienie się w Ministerstwie Finansów lub w Izbie czy w Urzędzie Skarbowym, a później praca w jednej z firm doradczych. Tak właśnie zrobiłem. Zacząłem pracę w Izbie Skarbowej w Warszawie, gdzie pracowałem przez trzy lata. Przyszedłem do pracy po okresie przerwy w zatrudnianiu nowych pracowników - byłem więc osobą nową, młodą, bezpośrednio po studiach. Był to czas, kiedy w Polsce zmieniał się system podatkowy. Pracowałem w dziale podatków pośrednich i gdy wprowadzano VAT w Polsce zainteresowałem się tym tematem. Po roku zostałem pełniącym obowiązki kierownika referatu podatków pośrednich, a potem kierownikiem tego referatu w Izbie Skarbowej w Warszawie. Byłem najmłodszy na tym stanowisku. Praca w Izbie była interesująca, ale czasem trudno było mi zaakceptować fakt, że z powodu niedoskonałych przepisów ludzie tracą znaczne pieniądze. Istotnym jest dla mnie, by pracować w zgodzie ze swoimi wartościami i z samym sobą.
W trakcie pracy w Izbie Skarbowej sporo pisałem i wykładałem, co dawało mi dodatkowy dochód. Publikowałem głównie w Przeglądzie podatkowym, Doradcy podatkowym. Teraz praca zajmuje mi więcej czasu, więc publikuję jedynie od czasu do czasu np. w Monitorze Podatkowym. Po trzech latach pracy w Izbie Skarbowej trafiłem do Price Waterhouse. Słyszałem, że są duże firmy, zajmujące się doradztwem podatkowym i wiedziałem, że doświadczenie praktyczne ludzi tam zatrudnionych jest zazwyczaj niewielkie (była to pierwsza połowa lat 90-tych). Ponieważ miałem już wiedzę podatkową, uznałem, że mam szansę w takiej firmie zaistnieć. Słyszałem, że jest kilka wiodących firm doradczych, które oferują dobre warunki zatrudnienia i zapewniają możliwości rozwoju. Zgłosiłem się do kilku firm, ale Price Waterhouse zaoferowała mi najlepsze warunki. Poza tym dział podatkowy w Price Waterhouse (to było jeszcze przed fuzją) był chyba najlepiej rozwinięty. To było w listopadzie 1994 roku.
Moja kariera
Na początku pracy w PricewaterhouseCoopers chciałem wykorzystać moje doświadczenie i wiedzę, żeby wyrobić sobie pozycję w firmie. W związku z tym zajmowałem się przede wszystkim VAT'em i sprawami spornymi. W tych dziedzinach miałem olbrzymie pole do popisu. W tym czasie w firmie dominowało planowanie podatkowe, pomaganie w zakładaniu firm zagranicznych i udzielanie prostych informacji, często po prostu o obowiązujących stawkach podatku. Byłem postrzegany w firmie jako najlepszy specjalista ds. VAT i spraw procesowych. Tuż przed fuzją Price Waterhouse z Coopers & Lybrand przestałem zajmować się VATem i skoncentrowałem się na prowadzeniu spraw spornych, co mnie interesowało najbardziej. W obecnej chwili jestem szefem zespołu ds. postępowań podatkowych i podatków międzynarodowych i robię to, co lubię w podatkach. Do pracy przyszedłem na stanowisko konsultanta, później po niecałym roku zostałem starszym konsultantem, a po dwóch latach- menedżerem, potem starszym menedżerem a od lipca 2005 roku dyrektorem.
Dyrektor w naszej firmie to osoba, która po pierwsze ostatecznie zatwierdza treść porad, pism procesowych, ofert, faktur i wszelkiego rodzaju korespondencji z klientami w ramach swojego zakresu zadań- w moim przypadku, chodzi tu o wszelkie rzeczy związane z postępowaniami podatkowymi, w których pomagamy klientom, i szeroko pojęte doradztwo dotyczące relacji na styku klient- urząd skarbowy.
Poza tą formalną, zewnętrzną rolą dyrektor odpowiada również za realizację budżetu zespołu lub zespołów, które nadzoruje, za ich ostateczny kształt, relacje z klientami. Inspiruje działania marketingowe i bierze aktywny udział w ich realizacji poprzez spotkania z klientami, seminaria, publikacje. Dyrektor musi tu brać pod uwagę długofalowy interes firmy jako całości a nie tylko skupiać się na realizacji zadań "swojego" zespołu.Bycie ekspertem w swojej dziedzinie to na tym stanowisku konieczność, szczególnie w zespołach specjalistycznych- jak mój. Mimo awansu na stanowisko dyrektora wciąż prowadzę duże sprawy osobiście.
No i rzecz może najważniejsza i najtrudniejsza to odpowiedzialność za tworzenie dobrej atmosfery w zespole, za to by ludziom chciało się razem pracować, za rozwiązywanie sytuacji konfliktowych, za to by się rozwijali, za to by z dumą móc stwierdzać, że w wielu dziedzinach prześcigają pana dyrektora ;)
Lubię PWC, bo...
Praca, którą wykonuję, odpowiada mojemu charakterowi. Mam jasno określone zadanie, mam decyzję organu podatkowego, która decyduje na niekorzyść naszego klienta i mój zespół ma znaleźć argumenty, żeby go bronić. Dla mnie to jest prosta praca, choć wymaga dużej wiedzy i ogromnego doświadczenia. Lubię sytuacje, kiedy mam jasno określonego przeciwnika i po prostu strzelam w niego argumentami posługując się całą dostępną amunicją. Nie muszę wyważać poglądów co do przepisów prawa podatkowego a po prostu bronić klienta. I to jest bardzo fajne. Mimo, że dużą część mojego czasu zajmuje mi teraz zarządzanie zespołem, relacjami z klientami itp., nadal prowadzę osobiście niektóre sprawy i ciągle czuję ten dreszcz emocji gdy np. sąd ogłasza wyrok w mojej sprawie.
Poza tym mam fantastyczną ekipę, z którą mi się znakomicie pracuje. Zaczynając pracę w PwC byłem najbardziej zaskoczony tym, że tutaj jest tak normalna atmosfera i że są tak normalni ludzie. To, co tutaj jest najważniejsze, to to, że ludzie mają do siebie zaufanie i że nikt nikogo nie podpuszcza, nie trzeba się zabezpieczać przy każdej sprawie. To poczucie spokoju, kooperacji i wzajemnego zaufania to jest to, co dla mnie jest ważne w pracy w dziale doradztwa podatkowego.
Moja rada
Czasem mam wrażenie, że jest jakiś mit, że w pracy w konsultingu trzeba koniecznie pokazać swoją przebojowość. Dominuje takie przekonanie, że tutaj trzeba wejść, pokazać jakim się jest dobrym, zaangażowanym i przebojowym. Nie należy z tym przesadzać. Moim zdaniem trzeba skupić się na swoich mocnych stronach, a nie udawać kogoś, kto jest we wszystkim najlepszy. Bardzo ważne są natomiast: uczciwość, sumienność, umiejętność pracy z ludźmi, w tym słuchania tego co inni mają do powiedzenia a także szacunek dla innych.
Moje hobby
Góry. Przełamywanie się przy wielogodzinnych podejściach, harówka i opanowywanie lęku przy wspinaczce, makaron z tanim sosem z torebki żarty ze wspólnego gara, piwo w schronisku, smród przepoconych ubrań, poczucie absolutnej doskonałości świata w każdym niemal momencie, euforia- to są dla mnie góry! A także:
Sportowe życie: pobudka 5.30 i bieganie, albo siłownia, w zasadzie codziennie. Wieczorem często ścianka wspinaczkowa.
Poza tym: japońszczyzna, samuraje, zen- to mnie też mocno kręci.
No i najważniejsze: dzieci- dwójka. Dzieci to cud. Tyle.